Aktualności
| Ogłoszenia |
| Z życia klubu |
| BLOG SMP/KZS |
NASZA STREFA
| GALERIA |
| DLA PILOTA |
| LOGOWANIE |
| WWGC 2011 Arboga - RELACJA Z ZAWODÓW |
|
|
|
| Wpisany przez Łukasz Prusa***** | |||
|
12.06. Asia i Marta na miejscu. Marta niestety leczy przeziębienie przywiezione z Polski. Przyjemny hotel ok. 1 km od lotniska. Arboga to lotnisko z asfaltowym i trawiastym pasem. Na kierunku 15/33. Zabudowania Aeroklubu bardzo skromne, trzy malutkie hangary na 2-3 szybowce , biura jak większe mieszkanie. Miła obsługa, ludzie służący pomocą, z uśmiechem wykonujący swoje obowiązki. 13.06. Ekipa w komplecie. Na 9 jesteśmy umówieni na ważenie. Rano śniadanie i około 8 jedziemy na lotnisko. Na ważenie nie zdążyliśmy bo beczka z wodą oczyszcza pas asfaltowy z kamyczków. Marta się zważyła i usprawiedliwiła Asię. Po ważeniu Asia wykonuje lot treningowy. Przyzwyczajamy się i próbujemy zrozumieć tutejsze przepisy i lokalne procedury. 14.06 Niestety nie ma pogody na kolejny lot treningowy. Na 17.30 zaplanowane jest uroczyste rozpoczęcie Mistrzostw. Otwarcie zawodów jest zorganizowane w oryginalny sposób. Jedziemy starymi przyczepami przystosowanymi do przewozu ludzi ciągnięci przez stare ciągniki w eskorcie zabytkowych samochodów .Koleżanki z Czeskiej ekipy skomentowały nasz transport –„ jedziemy na bram bory” Pokazy lotnicze z udziałem Hawker Huntera, szybowca akrobacyjnego Fox i dwóch Pilatusów, zespołu pięciu PA-28 pilotowanych przez szwedzkie pilotki, ASH-25, spadochroniarzy, modeli …. Miły i przyjacielski wieczór w lotniczej atmosferze. 15.06 Pierwsza konkurencja. Dla klasy club: racing task 130 km z trzema punktami zwrotnymi a dla klasy standard racing task 157km również z trzema punktami zwrotnymi . Dla Marty był to pierwszy lot w Arbodze, Asia zrobiła wcześniej dwa loty treningowe w rejonie lotniska. Wiele zawodniczek spędziło na treningu w Szwecji, w tym i ubiegłym roku wiele dni…. Nasze zawodniczki osiągnęły bardzo dobre wyniki. Asia zajęła pierwsze a Marta trzecie w swoich klasach. Opis Marty: Prognozy zdecydowanie zapowiadaly przebudowywanie sie chmur na polnocy. Miejscowi jednak zgodnie twierdzili, ze nie beda one nam zagrazaly na trasie. No coz, juz przed odejsciem bylo widac, ze chmury w drodze do 3-go PZ zaczely sie rozpadac i dawac bardzo intensywne opady. Z czasem bylo ich coraz wiecej i jasnym stalo sie, ze trzeba sie pospieszyc i przebic ten deszcz jak najszybciej wykrecajac wczesniej "sufit" i miec nadzieje, ze wysokosci wystarczy by zaliczyc punkt i wrocic do strefy bez opadow. Na czele sciany opadow udalo sie wykrecic 1250 m (to byla podstawa) i nie majac lepszego pomyslu ruszylam na zywiol. 17 kilometrow do punktu i przynajmniej drugie tyle z powrotem przez deszcz. Zaliczylam punkt na 800 m i ruszylam w droge powrotna. Deszcz udalo mi sie opuscic na 150 metrach nad wybranym juz polem gdzie cudem trafilam na kolejnego budujacego sie Cb, ktory "zabral" z samej ziemi i w 3m/s po czterech okrazeniach mialam dolot. Cieszylam sie, ze udalo mi sie ukonczyc trase i w najsmielszych przypuszczeniach nie myslalam, ze uzyskam tak dobry wynik. To byl dobry poczatek. Opis Asi: Odejście na trasę po peletonie, lot do 1 PZ po prostej, mała podkrętka przed punktem, dookoła ściany deszczu, czarno, ciemno i zimno. Widzę, że z boku trasy w środku opadu wykręca się szybowiec i idzie szybko do góry, wybieram więc trasę wzdłuż lini opadu a nie ładne Cu, które skusiły inne zawodniczki. Okazuje się, że w lecę niemal cały czas w deszczu, za to głównie po prostej, bo są duże obszary noszeń, znajduję też w końcu dobry komin i bez trudu zaliczam 2 PZ. Obracam się i widzę ciemność w stronę 3 PZ, nie widać terenu, a to co widać nie nastraja optymizmem, zwalniam i z widocznością innego szybowca wchodzę w ścianę deszczu. Przed punktem na chwilę przestaje padać, nie dusi, powoli wyrabia się dolot, ale znów ściana deszczu do przelecenia. Wybieram zachodnią stronę, bo jest tam trochę jaśniej i powoli lecę w stronę lotniska. Przestaje padać i robi się … 5 m/s do góry natychmiast wyrabia się zapas, zgłaszam przez radio, nie kryjąc entuzjazmu. 16.06. Rano pogoda wygląda zachęcająco. Numeryczne prognozy potwierdzały nasze przypuszczenia. Jedyną zadrą były łachy AC, planowane przez PC MET i ICM. Zdziwiło nas, że Task Setter wyłożył jedynie 163 km dla std i 136 dla club. Wszystko się wyjaśniło, gdy po starcie klasy club Marta zgłosiła podstawę poniżej wysokości wyczepienia a powstające Cu szybko się rozlewały tworząc ławice AC skutecznie tłumiące noszenia na dużym obszarze. Marcie udało się przetrwać w powietrzu ale wiele szybowców jej klasy lądowało na lotnisku. Starty pozostałych klas były opóźniane. Marta zdecydowała się odejść na trasę z 550 metrów spodziewając się pogorszenia pogody. Przemieszczała się powoli do pierwszego punktu na małej wysokości dolatując do chmur Cu. Asia startowała ok. półtorej godziny później i zaraz po otwarciu startu lotnego odeszła na trasę. Pogoda zdecydowanie się poprawiła co pozwoliło zawodniczkom, które odeszły poźniej osiągnąć lepsze wyniki. Opis Marty: Od rana bylismy przekonani, ze jako pierwsza holowana bedzie klasa 15m. Jakze duze bylo nasze zdziwienie, gdy holowki podkolowaly pod klase club. Oczywiscie nie bylam jeszcze gotowa i stojac na poczatku grida w tempie ekspresowym wskoczylam do szybowca. Ufff, udalo sie. Juz na holu zauwazylam doskonala pogode na szkolenie podstawowe i zastanawialam sie co zrobie po wyczepieniu. Holowka podciagnela mnie praktycznie miedzy chmury (podstawy byly ponizej wysokosci wyczepienia). Znalazlam jakas ciemna chmure pod pelnym pokryciem i tam w zerku lub zmniejszonym opadaniu probowalam przetrwac. Wyholowano klase club i zatrzymano hole. Kilka zawodniczek wyladowalo z holu i to w koncu okazalo sie byc lepszym rozwiazaniem. Obserwujac pogarszajace sie warunki i bedac przekonana, ze bedzie to konkurencja odleglosciowa, odeszlam jak tylko moglam osiagnac linie startu ... z 600 metrow. Na 400 metrach znalazlam slabiutkie noszenie i osiagajac oszalamiajace 700 metrow postanowilam zaczac przemieszczac sie w kierunku 1 PZ. Tak samo zrobila Dunka i jedna z Niemek. Obie na Libellkach, co zdecydowanie bylo plusem w tym dniu. Bardzo powoli i ostroznie udalo mi sie doleciec do 1 i potem 2 PZ. Trzeci, najdalej wysuniety na polnoc punkt wydawal sie byc nieosiagalny. Pelne pokrycie i nic pod nim nad obszarem bez opcji ladowania nie motywowal by "rzucic" sie na punkt z oszalamiajacych 1000 metrow, ktore czasem osiagalam. Zakotwiczylam na drugim PZ w "zerku" na dobre 25 minut. Doloczyly do mnie dwie pozostale Niemki na LS-1 i po kolejnych 20 minutach rozmyslania z 1000 metrow poszlysmy na punkt odlegly o 27 km. Na 5 km przed punktem slonce zaczelo przebijac sie przez chmury i iglasty las, z widocznymi skalkami na samym skraju jeziora dal nam bardzo ladne noszenie, w ktore wszlysmy na 400 metrach. Po zaliczeniu punktu i dwoch podkretkach w drodze do domu mialysmy dolot. Niemki byly w grupie, ktora odeszla ponad 40 minut po mnie, gdy pogoda sie wbrew oczekiwaniom nieco poprawila. No coz, z naszym doswiadczeniem i mozliwosciami nie bylismy w stanie tego przewidziec. Pocieszajace jest to, ze ze strony innych zawodniczech tez nie bylo zbyt wiele taktyki. Te ktore, nie zdolaly sie utrzymac po pierwszym holu, wygraly. Straty punktowe sa bardzo niewielkie i na pewno do odrobienia w nastepnych dniach. Mamy o co walczyc! Opis Asi: Długie oczekiwanie na ziemi, klasa std startuje jako ostatnia. Marta zgłasza, że w powietrzu bryndza, przez chwilę wydaje mi się, że nie ma szans na rozegranie konkurencji a nawet na utrzymanie w powietrzu. Jednak pogoda poprawia się, po wyczepieniu znajduję nawet niezły komin i zaraz po otwarciu startu lotnego decyduję się na odejście. Wybieram dość duże odejście od kreski zachodnią stroną pod ładnym szlakiem, targana wątpliwościami, czy mój „szwendacz” czasem znów nie wywiedzie mnie w pole. Długie przeskoki, ale kolejne chmury robią się w okolicach trasy, choć pogoda wokół wygląda raczej ponuro. Na 3 PZ chwila konsternacji po tym jak zawodniczka mojej klasy mija ten punkt i leci dalej, sprawdzam, czy czegoś nie pomieszałam wpisując trasę. Później okazuje się, że się zagapiła Latanie zespołowe ma też słabe strony, bo się czasem można zagadać… My nie mamy tego problemu, przekazujemy sobie tylko istotne informacje pogodowe, dodatkowo zasięg radiostacji w moim szybowcu jest bardzo mały, więc można się skupić bez trudu;) 4 PZ i ten sam komin, który miała Marta, dolot też bez problemu. 17.06 „Raining Day” – leje od rana i nic nie zapowiada zmiany. Wczoraj wieczorem się dowiedzieliśmy, że organizatorem Mistrzostw jest Aeroklub mający 15 członków…. Trochę to tłumaczy średnią wieku ekipy startowej, podczepiającej szybowce, która ją kwalifikuje do młodszej frakcji klubu seniorów lotnictwa. A pamiętam jak będąc członkiem komisji szybowcowej w latach 90-tych próbowałem namówić do organizacji międzynarodowych zawodów poza Lesznem, tłumaczono mi , że tylko Leszno posiada odpowiednią bazę do organizacji poważnej imprezy międzynarodowej…. Coż zapraszamy do Arbogi. 17.06. Dzień bez latania - o 10.00 Odprawa a o 10.15 otrzymujemy info, że dzisiaj jest dzień wolny. Dostajemy zaproszenie do Muzeum Robotyki w Arbodze http://robotmuseum.se/ . Ciekawe eksponaty od V1 po symulator lotu Sabb Draken. Dużo kierowanych pocisków rakietowych różnej maści. Cała gama silników odrzutowych produkowanych w Szwecji, dużo zdjęć, śmigieł – czyli wszystko to co lubimy najbardziej. Z ekipą czeską sprawdzamy czy silnik Lycoming nadaje się do uruchomienia. Sesja zdjęciowa w Vigenie. Miły pan opowiada o pracy kontrolerów ruchu lotniczego w czasie zimnej wojny. Na filmie widzimy zobrazowanie radarowe ze strategicznymi bombowcami radzieckimi przechwytywanymi przez szwedzkie myśliwce, rajd SR – 71 wokół Gotlandii i inne ciekawostki. 18.06. Rano pełne zachmurzenie . Zimo jest barrrdzo…. Na odprawie siedzimy w czapkach i rękawiczkach. Starty są zaplanowane na 12.00 więc zaraz po odprawie wracamy do hotelu, żeby wypić ciepłą herbatkę i przygotować się do konkurencji. Trasy 270 km dla standardów i 220 km dla clubów. Po powrocie na lotnisko dowiadujemy się o zmianie zadania. Wycięty został południowy odcinek trasy. Asia leci na wielobok 173 km a Marta na wielobok 152 km. Marta startuje w pierwszej kolejności i szybko otrzymujemy info o pogodzie. Nasz rejon znajduje się między dwoma frontami, wielkie łachy cirrusa tłumią rozwój Cu. Jednak Marta przekazuje optymistyczne informacje o podstawie i noszeniach. Cirrus ustępuje i Cumulusy zalewają niebo po horyzont. Zadanie wydaje się krótkie jak na tą pogodę, więc decydujący wydaje się być moment odejścia na trasę. Opis Marty : Dzien 3 byl zdecydowanie najladniejszym dniem dotychczas. Niebo gesto pokryte Cu, ktorych podstawa powoli ale zdecydowanie sie podnosila. Po wyholowaniu byla ona ok. 1000m. Odejscie udalo mi sie zrobic juz z 1400m. To naprawde wysoko jak na tutejsze dotychczasowe warunki. Postanowilam poleciec zupelnie sama i realizowac wlasny plan nie ogladajac sie na inne zawodniczki. Chmury byly ladne na calej trasie, miejscami budowaly krotkie szlaczki. Lecialo mi sie dobrze i spokojnie jednak na trasie nie spotkalam doslownie nikogo. W pewnym momencie zastanawialam sie czy aby na pewno lece dobra wersje trasy (byly ich trzy). Bylo dobrze. Podstawy na polnocny zachod, w rejonie trzeciego i czwartego PZ podniosly sie i udalo mi sie wykrecic 1600m, ktore po jednej podretce dalo spokojny dolot. Bylam pierwsza ladujac z klasy club ale nie wiedzialam co zrobily inne zawodniczki. Po wyladowaniu podjechal do mnie pomocnik Dunki z mojej klasy i powiedzial, ze dobrze mi poszlo. Dokladnie znal moj czas oblotu. Jak sie pozniej okazalo, mial racje. Tego dnia bylam czwarta z predkoscia 84.1 km/h. Zwyciezczyni miala tylko 0.8 km/h wiecej - 84.9 km/h. To byl dobry dzien i gdyby nie "wtopa", a moze raczej brak szczescia, dnia drugiego sytuacja tymczasowa bylaby zdecydowanie lepsza. Pozostalo jeszcze jednak pare ladnych dni latania i mysle, ze uda sie straty odrobic. Opis Asi: Po starcie mimo ładnych Cu dookoła przez dłuższą chwilę mam kłopot ze znalezieniem dobrego komina. W końcu dokręcam podstawę, ale w sektorze mojego punktu odlotowego jest niższa niż wydaje się być dalej na trasie, latam na 1300 z innymi szybowcami, po otwarciu startu lotnego nikt nie chce się zdecydować na odejście, a coraz trudniej utrzymać się wysoko. Na trasę rusza kilka 15tek i również decyduję się na odejście. Widzę, że konkurentki zostają, ale mimo to nie zawracam. Lot do 1 PZ bezproblemowy, po punkcie decyduję się polecieć kawałek na północ, za punkt, żeby nie spaść za nisko na następnym boku nad gęstym lasem, ale dokręcam tylko 100 m bo komin nieciekawy. Dopiero w połowie boku dosłownie wpadam w 3m/s i wykręcam 1400. 2 i 3 PZ blisko siebie, po punkcie znów fajny komin i lecę do ostatniego PZ, parę kółek po nim i jest dolot! Przed samym lotniskiem doganiam Martę i wpadamy nad lotnisko razem 19.06. Bez szans na latanie. Nie czekamy na okienko, konkurencja odwołana. Pozwala nam to pocieszyć się dniem wolnym. Marta i Ziggy zwiedzali Eskilstunę, Asia i ja pojechaliśmy do Flygvapenmuseum w Linkoping. (WWW.flygvapnmuseum.se ) Warto było. Dużo ciekawych eksponatów. Historia „Zimnej Wojny” ze szczególnym opisem i eksponatami szwedzkiego DC-3 strąconego w 1952 roku i wydobytego w 2004 roku. Przejmująca historia. 20.06. Pogoda nie wygląda zachęcająco. Pełne zachmurzenie, silny wiatr zapowiadane są opady. Szybowce oczekują na starcie od północy podchodzi Cb z silnym opadem i organizator ok. 13 odwołuje konkurencję. Decyzję uznajemy za słuszną bo w następnej godzinie pogoda dalej nie umożliwia utrzymania się w powietrzu. Za to straszą liczne Cb dookoła. W końcu jest internet, więc korzystamy.
|






